
Martwa Aura : Contra Mundi Contra Vitae

Тексты песен
1. Medytacja I 04:27 Hide lyrics
Łkaj ciemnością, synu widm,
Pomazańcu, któryś lud prowadzić chciał w śmierć.
Ty, któryś wypytywał umarłych.
Bądź pochwalon, panie głębin,
Tyś, który otrzymał przesłanie otchłani,
Krzyżu święty, drzewo śmierci.
Krzyżu święty, drzewo śmierci, któryś Ojca ogołocił z majestatu,
Niech racjonalność legnie pod truchłem ksiąg,
Niech ich okruchy zbiorę i w obłęd wpadnę.
Niech świat zaleje morze łez i nowych kłamstw,
Albowiem nie umiesz nie kłamać,
Bo w niewiedzy i w kłamstwie nurza się twój duch,
Panie kłamstw, panie rytualnych plag.
Prochem i pyłem jest człowiek - wszystkim jest to, co nie jest nim,
A nikt Boga nie widział, bo by swym blaskiem ciemnym oczy wypalił,
Mgłą nozdrza wypełnił, umysł pomieszał,
Grając na strunach mego ciała
Niczym na trąbach zagłady świata rozumnych form
W bezrozumnym zrozumieniu i niemożności okrutnej
Wykrzykniętej w omdleniu życia.
Oślepły moje oczy i nie ma już nic (ciebie nie ma)
Bo w ciemności rozpłynęła się moja energia.
Bądź mi bramą, przez śmierć otwierającą wszystkie bramy.
2. Medytacja II
Mdły strach zalewał oczy me,
lecz nie jestem już jak dziecko pośród bladych mgieł.
Chwytam sztylet, wsłuchuję się
w doczesny lament mego ciała i mojej krwi.
Ducha w ciele rozpala żar,
trawi całunów proch - niczym już dla mnie on.
Z teatru życia odchodzę,
lecz niech me usta pozostaną w nim po kres,
aby głos z głębin przemówił, gdy żyły czarnymi strunami się stają,
wygraj, proszę, melodię początku i końca, alfy i omegi,
aż po ostatni dech, po czarny wir, po czarny dół,
w czarnej ziemi czarny blask zobaczę.
Laurowy wieniec na trupiej głowie mej złóż.
Pośród łopotu czarnych błon
nocnych mar i larw opasłych moją krwią,
usłyszę zgiełk nieznanych sfer
i z głębi, mdlący grobowy pustki grzmot.
Spojrzę na cały ludzki pył,
to kłębowisko pulsujących, podłych żmij,
tak marnych obrazów dobra i zła,
w studnię obłędu moich cierpkich ostatnich chwil.
Nic mnie nie uratuje, nic nie uratuje tego świata;
ratować nie ma czego,
wszystko umiera wciąż bez końca i na wieki wieków,
bo niczego tu nie ma, nie było i nie będzie.
I tylko On - gdzieś,
ten którego nie nazwę.
Ty!
O Boże, to Świat umiera…
...świat umiera ze mną,
ale to tylko mój świat - nie to cały świat,
innego nie znałem!
Czy jestem światem, czy jestem całym światem?
Czy nie ma nic poza mną (poza mą głową)
i poza tym światem? Odpowiedz!
Słyszysz?
Milczysz wciąż.. nie zniosę tego.
I wciąż w obłęd głębiej i głębiej,
... i głębiej, i głębiej, i głębiej…
"A oto wybija duchów godzina.
snują się, białe w okropnej ciemności,
huczą puszczyki i sowy,
słychać w kostnicach chrzęsty ludzkich kości,
trupie przemawiają głowy"*.
3. MEDYTACJA III
"Odsuń się ode mnie,
niech trochę rozjaśnię oblicze,
nim pójdę, by nigdy nie wrócić,
do kraju mroków i cienia śmierci,
do kraju ciemnego jak noc,
do cienia śmierci i do bezładu,
gdzie świeci ciemna noc"
Klnę się po stokroć, że człowiek niższym i słabszym jest,
niźli sądzisz, że go stworzyłeś.
Nie jest Jednym, ani Jednością, niczym raczej, niż czymś.
Z ciemności czynisz swoje schronienie pojmuję.
Ale to dla mnie niepojęte, że nawet u progu śmierci
wypowiedzieć cię nie sposób, a później już proch w proch?
I nic po mnie? Skąd mam pewność, że jest coś nad śmierć?
Och, cmentarzu stary, oblicz me rany.
Dni mych tracę rachubę, ciernie i ocet czczę na mą zgubę.
Bo ja cierpię światem, świat mi obrzydł.
Boże, przebacz mi, bo nie mogę twemu dziełu zawierzyć, wstrętnym mi jest.
Nie, nie mam się z pyszna, ja tylko nie umiłowałem grobu, w którym skrył się twój obraz.
Wyjaw mi dzień i godzinę, nic więcej nie chcę wiedzieć.
Nawet nie znam tego imienia, krzyczę tutaj ślepy.
Wejrzyj na mą marność, marność rodu mego, na pustkę wobec twej jedni nieodgadnionej.
Precz niech pójdą całuny ciała, więzy żył, odór życia, węże myśli.
Absolutnej śmierci życia chcę!
Dokonało się!
Absolutny koniec życia?
Śmierć śmierci?
Nie udało się
4. MEDYTACJA IV
Contra Mundi!
Contra Vitae!
Zrywam zasłonę skały zakrywanej przez zazdrosnych cherubinów.
Obumieram dla świata, aby choć przez moment
dotknąć twej istoty – wejrzeć na Święte Świętych,
które jest nawet ukryte skrzętnie dla oczu serafinów.
Na diamentowym moście, rozpiętym
nad twą nieskończonością i nad mą marnością,
spoglądam w nieskończenie czarne morze poza czasem i naturą.
Słowem rozpoczęte stworzenie dobiega swego kresu.
Paroksyzmem wolnej woli zduszę tchnienie we mnie życiodajne
i zwrócę się przeciw życiu, przeciw światu.
Obumiera we mnie
podobieństwo pieczęci złotej.
Miota mną wściekła nienawiść do ładu.
Niech będzie przeklęta ziemia z mojego powodu.
Contra Mundi!
Contra Vitae!
W mym uniżeniu - wielkość,
w obnażeniu – zagłada świata.
Biorę na siebie to brzemię,
niech domknie się księga życia.
Ty, któryś tniesz jak żelazo i palisz jak ogień,
jeśli to możliwe, odsuń ode mnie ten kielich.
Contra Mundi!
Contra Vitae!
5. MEDYTACJA V
Ogień żywy mnie trawi,
Gdy wchodzę po szczeblach anielskiej drabiny,
ku niezgłębionej czerni na jej szczycie -
w twe ciemności, w progi twego domu
Tam odpowiedz mi, azaliż jesteś jeno symbolem i rękojmią,
czy też grobem plugawym,
czy istotnie istniejącym istnieniem?
Panie, Ty w ciszy niezgłębionej
i ciemności do mnie mów.
Ty, straszny wyniosłością swą.
Ty, straszny wielkością swą.
O, najwyższy majestacie,
który cały wzniosły w ciszy wiecznej
i ciemnej świętości mieszkasz,
wejrzyj, jak pokornie w popiele i prochu trwam
i nurzam się w upadku sprawiedliwych i hańbie ich
TREMENDUM FASCINANS AUGUSTUM
Wśród gruzów tego świata, tylko absurd i zaprzeczenie
negacja, antynomia, nonsens i majaczenie
Odrzucam wszystko co istnieje.
Odrzucam wszystko, co śmiertelne i marne:
słowo - dym, ciało - grób, świat - proch i żmijowy jad
Wznoszę iskrę, którą noszę głęboko w sercu moim
Osamotniony i ogołocony runę malignę czarną
w pokorze u stóp drabiny grozy i fascynacji.
Zabierz mnie na najwyższy szczyt tajemnic domu śmierci.
Umarłem dla świata, świat we mnie umarł,
pośród niezgłębionego wrzasku milczenia.
Oczyszczę się, odwrócę od wrażeń, od tyranii świata, odejdę,
porzucę świat, ale oświeć mnie, o najwznioślejszy.
TREMENDUM
Odsłoń swą obecność, a odejdę od tego,
co widzialne i tych, których widzę.
Wstąpię w prawdziwie mistyczną ciemność niewiedzy.
FASCINANS
W poczuciu całkowitej zależności stworzenia,
w trwodze bezbrzeżnej i osłupieniu wyśpiewuję chwałę otchłani!
AUGUSTUM
SANCTUS, SANCTUS, SANCTUS!
6. MEDYTACJA VI
Milczący przed milczeniem twym staję
i widzę teraz jasno ciemność twą,
i otwierają się oczy serca mego.
Zaprawdę, strach wpaść w ręce Boga żywego.
Korzę się przed wiekuistą tajemnicą.
Biczuję swą wolę i krwawymi pręgami znaczę swoje serce,
ukorz się, serce me podłe, przed tym, co
ponad wszystkim, co tu istnieje i ponad wszystkim co nie istnieje.
Ponad czystym i nieczystym.
Ponad uczuciem i słowem.
Ponad pustką, dobrem i złem.
Ponad substancją, monadą i triadą.
Тексты песен добавлены czeski21 - Изменить эти тексты песен
