Luxtorpeda : Luxtorpeda

Crossover / Poland
(2011 - SDC (Stage Diving Club))
Mehr Infos

Lyrics

1. INTRO

(Instrumental)


2. NIEZALOGOWANY

Enter, Delete, Error, Escape

Tabloidy i portale
Plotki i skandale
Styropianowy pomnik
Na plastikowym piedestale

Control, Control!
Control, Control!

Reset, Backspace, Control, Control

Depilacja gustu
I farbowanie wrażeń
Lifting oczekiwań
Sterylizacja marzeń

Control, Control
Control, Control

Niezależny, niezalogowany
Niekontrolowany i niesprzedany
Niezależny, niezalogowany
Niekupiony, niesprzedany

Control, control
Control, control
Control!!!


3. OD ZERA

Ona i on, znowu przeciwko sobie
Zdrowi na ciele, ale ich dusze w żałobie
Jutro znowu zaczną budować od zera
Światło w tunelu, nadzieja ostatnia umiera

Schowane płacze w kącie ze szklistym wzrokiem, ono
Wierzy że gdyby było lepsze, to by go już nie krzywdzono
Nadzieja jeszcze iskrzy, trzymana w małych dłoniach
Nienawiść chce ją zniszczyć, nie pozwólcie jej pokonać

Czas jeszcze raz uleczy serca ranę
Domy z ruin znowu odbudowane
Jutro znowu zaczną budować od zera
Nadzieja ostatnia umiera

W czterech ścianach dzieciństwa wódka, krzyk i stęchlizna
Murami dzieli nas krzywda, wina i pamięć, jak blizna
Zburz te ściany, teraz nie da się ich naprawić
Trzeba zbudować od zera i nienawiść zabić

Widziałem w moim domu piekło na ziemi
Miałem nadzieję, wiedziałem że to się zmieni

Światło w tunelu, nadzieja ostatnia umiera
Dziś jeszcze raz zaczniemy budować od zera
Światło w tunelu, nadzieja ostatnia umiera
Dziś jeszcze raz zaczniemy budować od zera

Światło w tunelu, nadzieja ostatnia umiera
Dziś jeszcze raz zaczniemy budować od zera


4. AUTYSTYCZNY

Jedziemy w górę mapy, morze jest na północy
A z nami leci ziemia jak wystrzelona z procy
Wiem, że do mnie mówisz, wiem i wszystko słyszę
Nie mogę odpowiedzieć, przy drodze drzewa liczę

Hej hej na pierwszy rzut oka
Hej hej nie widać, że kocham
Hej hej na pierwszy rzut oka
Nie widać, że cię kocham

Hej hej na pierwszy rzut oka
Hej hej nie widać, że kocham
Hej hej na pierwszy rzut oka
Nie widać, że cię kocham

Śledzę jak kabli linie zbliżają się do siebie
A potem oddalają na zachmurzonym niebie
Zaparowane szyby, palcami po nich piszę
A ty coś do mnie mówisz, wiem i wszystko słyszę

Hej hej na pierwszy rzut oka
Hej hej nie widać, że kocham
Hej hej na pierwszy rzut oka
Nie widać, że cię kocham

W krainie nigdzie-nigdzie zaplątany sam w sobie
Trochę egoistycznie siedzę i nic nie robię
Ciało jest obecne, grzeczne i na kanapie
Duch wolny się wyrywa i hula razem z wiatrem

Krzyczysz, że chowam się przed tobą i jestem skryty
Lub chcąc być blisko ze mną solidarnie milczysz
Kochając i się złoszcząc znosisz to cierpliwie
Ja też cię bardzo kocham, tylko trochę autystycznie

Wiem o tym wszystkim, ty chyba też wiesz
I choć nie płaczę przy tobie, coś między nami jest
Uśmiecham się do siebie trochę tajemniczy
Znów pytasz o czym myślę, odpowiadam że o niczym

Hej hej na pierwszy rzut oka
Hej hej nie widać, że kocham
Hej hej na pierwszy rzut oka
Nie widać, że cię kocham


5. JESTEM GŁUPCEM

Jestem głupcem,
Na półce mam książki
I nie rozumiem mody.
Z uporem idioty
Nie daję się nabrać
Na wyssane z palca
Mądrości tego świata.
Jestem głupcem
I wkrótce się uduszę.
W bezdusznym świecie
Wypranym z prawdy
Serce przegrywa
Z uczuciem pogardy.

Tryby w maszynie, pionki w grze.
Pakty z diabłem nie! ( x2)
Nie! Nie! Nie! Nie!
Nie! Nie! Nie! Nie!

Jestem głupcem
Naiwnym dzieckiem
Nie biegnę za tłumem
I mam swoją ścieżkę.
Nie umiem taki być
Nie próbuję nie rozumiem ich
I wcale nie chcę.
Jestem głupcem
Mam duszę
Mam serce
Mam ideały
Które się depcze
Bo nikt ich nie chce.
Świat widzi wielkość
Wśród rzeczy małych

Tryby w maszynie, pionki w grze.
Pakty z diabłem nie! (x2)
Nie! Nie! Nie! Nie!
Nie! Nie! Nie! Nie!

Jestem głupcem
Naiwnym dzieckiem
Nie biegnę za tłumem
I mam swoją ścieżkę. (x2)
Mam swoją ścieżkę!
Mam swoją ścieżkę!
Mam swoją ścieżkę!
Mam swoją ścieżkę!


6. TRAFIONY ZATOPIONY

Skąd pochodzą takie myśli skąd pochodzą takie słowa
Kto tu nie chce się ujawnić komu się to nie podoba

Kiełkują ziarna nienawiści zasiane
Zmieniasz się tak że sam siebie nie poznajesz
Namierz przyczyny a gdy już je odnajdziesz
To co w tobie cię zabija
Wyrwiesz razem z korzeniami

Trafiony zatopiony
Trafiony zatopiony
Trafiony zatopiony
Trafiony zatopiony

Skąd pochodzą takie myśli same czarne podejrzenia
I niesprawiedliwe sądy i fałszywe oskarżenia

Nieufność toczy cię jak rak i widzisz zdradę wszędzie
Schizofreniczny świat podszyty nerwicą i lękiem
Chcesz budzić strach ale boisz się sam
Teraz wiesz gdzie jest cel przeładuj namierz i strzel

Trafiony zatopiony
Trafiony zatopiony
Trafiony zatopiony
Trafiony zatopiony

Masz pochlebcę który łechce twoje ego
Niby szczerze ja nie wierzę że to będzie coś dobrego
Podpowiada przytakuje raz nagradza a raz szantażuje
Straszy prosi szepcze krzyczy mąci godzi
Lub rozpływa się w zachwycie
Nie szczędzi dobrej rady i cedzi słodkie słowa
I leje miód na uszy przeżuć wypluć zwymiotować

Trafiony zatopiony
Trafiony zatopiony
Trafiony zatopiony
Trafiony zatopiony


7. 7 RAZY

Siedem razy na dzień upadam
Nie jestem święty i nie przesadzam
Siedem razy na dzień powstaję
Przegrywam walkę kiedy się poddaję

Gniew rozpala w tobie niebezpieczny żar
Oświetla drogę ale prowadzi w ciemny las
Walcz nim strach odbierze ci resztki szans
Znajdź sam drogę na światło dnia
Niechęć jak makijaż pokrywa ich twarze gdy
Widzą twoją słabość i pragnienie by być wśród nich
Pycha spływa jak fałdy tłuszczu z grubych szyj
Stój wiesz to nie tak chcesz żyć

Aaaaa!!!
Wstaję upadam upadam wstaję
Aaaaa!!!
Przegrywam walkę kiedy się poddaję
Aaaaa!!!

Nikt nie lubi się zbytnio trudzić
Nudzi mi się tak ciągle łudzić i nudzić
Chcę nową zabawkę i się nią pobrudzić
Zgubić się by mieć o czym później mówić

Niech rzuci kamieniem ten kto nigdy nie pragnął by
Wejść po uszy w bagno i na samo dno bagna iść
W pijanym zwidzie wódko pozwól jak wariat żyć
Chciwie brać co chcesz nie dając w zamian już nic
Leniwie trwać zakochany w swoim egoizmie
Skundlić i spaskudzić swoje życie w zgniliźnie
By w ślepym zaułku drogi wyjścia poszukać
Bo nie stoi prawdziwie ten kto nigdy nie upadł

Aaaaa!!!
Wstaję upadam upadam wstaję
Aaaaa!!!
Przegrywam walkę kiedy się poddaję
Aaaaa!!!

Niech rzuci kamieniem ten kto nigdy nie pragnął by
Wejść po uszy w bagno i na samo dno bagna iść
W pijanym zwidzie wódko pozwól jak wariat żyć
Chciwie brać co chcesz nie dając w zamian już nic
Leniwie trwać zakochany w swoim egoizmie
Skundlić i spaskudzić swoje życie w zgniliźnie
By w ślepym zaułku drogi wyjścia poszukać
Bo nie stoi prawdziwie ten kto nigdy nie upadł

Aaaaa!!!
Wstaję upadam upadam wstaję
Aaaaa!!!
Przegrywam walkę kiedy się poddaję
Aaaaa!!!
Wstaję upadam upadam wstaję
Przegrywam walkę kiedy się poddaję
Aaaaa!!!

Nie poddam
Nie poddam
Nie poddam
Nie poddam

Aaaaa!!!
Przegrywam walkę kiedy się poddaję


8. W CIEMNOŚCI

Zbiorowe groby kompania karna
Masowe mordy broń militaria
Światłość w ciemności świeci
Ciemność go nie ogarnia
Domy starców smutek palarnia
Onkologia szpital męczarnia
Światłość w ciemności świeci
Ciemność go nie ogarnia

Im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
Światło ma moc i nie zgasi go cień
Światło ma moc ciemność jej nie ogarnia
Choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła

To jest ta noc to jest ta noc
To jest ta noc to jest ta noc
To jest ta noc to jest ta noc
To jest ta noc to jest ta noc

Dopalacze serum solaria
Pro-teiny siłownia spalarnia
Światłość w ciemności świeci
Ciemność go nie ogarnia
Zioła odwyki grzyby suszarnia
Eko alergia depresja wariat
Światłość w ciemności świeci
Ciemność go nie ogarnia

Im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
Światło ma moc i nie zgasi go cień
Światło ma moc ciemność jej nie ogarnia
Choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła

To jest ta noc to jest ta noc
To jest ta noc to jest ta noc
To jest ta noc to jest ta noc
To jest ta noc to jest ta noc

Chcesz może lek na lęk a może lek na zło
Chory od przewlekłych klęsk i trosk
Chcesz może lek na dzień a może lek na noc
Chciałbyś mieć coś co ma lecznicą moc

To jest ta noc

Droga zgubiona w nałogach
Moda styl życia na pokaz
To pociąga za sobą nieszczęście
Wszystko by stać się kimś innym niż jesteś
Po co ta wrogość do siebie
To co w tobie prawdziwe jest piękne
Po co ta wrogość do siebie
To co w tobie prawdziwe jest piękne

Im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
Światło ma moc i nie zgasi go cień
Światło ma moc ciemność jej nie ogarnia
Choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła

To jest ta noc to jest ta noc
To jest ta noc to jest ta noc
To jest ta noc to jest ta noc
To jest ta noc to jest ta noc


9. 3000 ŚWIN

Dziś homo homini jak świnia świni
Anno domini modlimy się do wieprzowiny
Być nie znaczy dla nas już nic
Tylko mieć żeby żreć chcieć i pić tyć i gnić
Dziś białe kołnierze racicami grzebią w chlewie
Business lunch key account jak stairway to heaven
Nad krawędzią drapaczy chmur
Pędzą lub lecą w dół

3000 świń rzuciło się w urwisko
Oni płakali stracili wszystko
3000 świń rzuciło się w urwisko
Oni płakali stracili wszystko

Świat umiera powoli ginie
Odrzuca perły wybiera świnie
Świat umiera powoli ginie

Mają swoje prawa które są dla nich święte
Chęć posiadania i własne szczęście
Bóg jest tu w trzech osobach
Władza wpływy mamona

Człowieczeństwo zostało rozmienione na drobne
Zło wie często jak stać się do dobra podobne
By głosić wszem i wobec
Jak masz myśleć i co masz robić

Nie będziesz decydował o moich wyborach
Nie będziesz uczył mnie zła ani dobra
Nie będę spijał lepkich słów kłamstwa
Dla świń jest urwisko a dla ludzi prawda
Nie będziesz decydował o moich wyborach
Nie będziesz uczył mnie zła ani dobra
Nie będę spijał lepkich słów kłamstwa
Dla świń jest urwisko a dla ludzi prawda

Świat umiera powoli ginie
Odrzuca perły wybiera świnie
Świat umiera powoli ginie

(3000 świń rzuciło się w urwisko
A ludzi płakali myśleli że stracili wszystko)

Nie będziesz decydował o moich wyborach
Nie będziesz uczył mnie zła ani dobra
Nie będę spijał lepkich słów kłamstwa
Dla świń jest urwisko a dla ludzi prawda

3000 2000 życie ludzkie czy pieniądze
Ja nie mówię że nie walczę nie błądzę
3000 2000 życie ludzkie czy pieniądze
Ja nie mówię że nie walczę nie błądzę

Świat umiera powoli ginie
Odrzuca perły wybiera świnie
Świat umiera powoli ginie
Odrzuca perły wybiera świnie


10. ZA WOLNOŚĆ

Cenne kamienie złożonej ofiary
Krwią męczenników łopoczą sztandary
Na barykadach na każdej ulicy
Oddają życie męczennicy
Wiarą nadzieją miłością co boli
Rozerwali kajdany niewoli
Na barykadach na każdej ulicy
Oddają życie
Męczennicyyy!!!

Wstań i walcz wyjdź i krzycz
Daj im znak zerwij smycz
Męczennicyyy!!!

Wstań i walcz wyjdź i krzycz
Daj im znak zerwij smycz

Wolności pracy chleba
Uchylić ludziom nieba
Świnie nich odejdą od chlewa
Niech wiedzą co to bieda
Niewola ciemiężyciela
I wola poświęcenia
Dla pokolenia
Otrzepać i się nie dać
Nie paść ze strachu na ziemię
By żyć na czworakach jak zwierzę
Że lepiej krwi utoczyć w bruk ulicy
Umrzeć wolnym człowiekiem niż żyć jak niewolnicy

Za wolność
Za wolność
Za wolność
Za wolność

Męczennicyyy!!!
Męczennicyyy!!!

Wstań i walcz wyjdź i krzycz
Daj im znak zerwij smycz
Wstań i walcz wyjdź i krzycz
Daj im znak zerwij smycz

Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
Choć będą kopać bić i sypać sól po ranach
Dla katów jest twoja pogarda
Poniżonym bitym nadzieja dodaje światła
Bezsilność trzyma za gardła
Wśród skamleń
Ale wiara się tli
I jeszcze nie umarła
Krew błoto na ulicy
Odwaga walka
Męczennicyyy!!!

Za wolność
Za wolność
Za wolność
Za wolność

Za wolnooość!!!


11. NIEZALOGOWANY

(Instrumental)


12. OD ZERA

(Instrumental)


13. AUTYSTYCZNY

(Instrumental)


14. JESTEM GŁUPCEM

(Instrumental)


15. TRAFIONY ZATOPIONY

(Instrumental)


16. 7 RAZY

(Instrumental)


17. W CIEMNOŚCI

(Instrumental)


18. 3000 ŚWIŃ

(Instrumental)


19. ZA WOLNOŚĆ

(Instrumental)

Lyrics geaddet von czeski21 - Bearbeite die Lyrics