Hekatomb (PL) : Korosta

Black Metal / Poland
(2023 - Self-Released)
Learn more

Lyrics


1. CIEŃ ŻYWOTA... (SHADE OF LIFE...)

(Instrumental)


2. ZERWANE PIECZĘCI (BROKEN SEALS)

Pieczęć przyniósł mi anioł na skrzydłach utkanych z rozpaczy.
W szarych oczach jego potępiona jest wszelka ludzka istota.
Głos jego jest płaczem matki po stracie pierworodnego.
Popiół wypełnia mu żyły, skóra zeschnięta jak papier.

Zerwij pieczęć, rzekł anioł, ostrze lśni mi w dłoni.
Stal wykuta w cierpieniu przez oślepione cherubiny.
Stal, która łaknie tej spowitej w szkarłatny całun.
Krawędzią ostrza jest boska krawędź obłędu.

Struny błękitnych żył pulsują w rytmie szarego kurzu.
Księga zapisana piórem czasu, bruzdami śmiertelności.
Ciało zniszczone przez boski wyrok wydany u zarania.
Pieczęć, której ścierwo wyrwę wraz z krwią w imię Boga.

Całuj popiół, który wypełnia płuca, krzyczą chóry okaleczonych Seraf .

Płat skóry z czoła, by chwalił Boga w Bina.
Płat skóry z pleców, by bronił Boga w Necach.
Płat skóry z lędźwi, by głosił Boga w Malchut.
Wszystko to w naczyniach z niebiańskiego szkła.

Szkarłat wypełnia wodę, woda płonie szkarłatem.
— To, co zbudujesz! — krzyknął anioł.
A w głowie mam wrzask tysiąca nienarodzonych.
A w ustach posmak krwi utoczonej u zarania.

„Będą leżały trupy, niby nawóz,
i nie będzie komu grzebać ani opłakiwać.
Pierwsze wytępienie będzie mieczem,
drugie wytępienie – gazem,
trzecie – głodem.”

Pieczęć przyniósł mi anioł na skrzydłach utkanych z rozpaczy.
W szarych oczach jego potępiona jest wszelka ludzka istota.
Głos jego jest płaczem matki po stracie pierworodnego.
Popiół wypełnia mu żyły, skóra zeschnięta jak papier.


3. PRZENICOWANIE (REVERSAL)

I zaszczycił mnie Pan pierwszą plagą, nasączając me ciało Octem.
I nakryły mnie dwa anioły o łonach bogatych i duszy wyblakłej.
Trzymają mnie w dybach skórzanych, dwie te poczwary siostrzane.
I sączą w me żyły krew czarną nieludzko, zmysły szargającą.

I zaszczycił mnie Pan plagą wtórą, Korony Cierniowej imienia.
I wyszedł zaś Anioł z mórz głębin, w zieleni ornaty odziany.
Wrył w mózg koronę stalową, co w skronie zmęczone się wdziera.
I śląc wstrząsy gromowe, bólem pieśń we mnie wygrywa.

I zaszczycił mnie Pan straszną plagą trzecią, Sen mi odbierając.
I w łożu moim umieścił demony skarlałe, dawnego życia odbicia.
Okrywa mnie lęku całunem, wołając zawzięcie zaklęcia.
I ciszę odbiera zuchwale, gdy noc znów w dzień się obraca.

I zaszczycił mnie Pan raz czwarty, Lodu przynosząc mi plagę.
I masy niebiańskie odkryły przede mną straszne swe, obce oblicza. Radują się skórą spękałą, od zimna trzeszczącą jak papier.
I wyje z obłędu mózg szary, krwi ciepłej pozbawion dotyku.

I zaszczycił mnie Pan piątą plagą, gdy Krew po stali spłynęła.
I w biel alby odziana spłonęła ma Pani w szkarłacie.
Kryje jej ciało obfite nektar z żył moich ulany.
I biel lica mojego płótnem się staje bezbożnym.

I zaszczycił mnie wreszcie Pan plagą Stalowej Iglicy.
I w kość boleśnie wwiercona, ból ostateczny przyniosła.
Imieniem Boga wywołana, odmęty niepamięci przyniesie.
I poznam jej smak żelazny, gdy w zwoje pamięci się wpije.

Oto plagi które przyniósł pan niech mu błogosławi Lęk, Strach, który przyniesie.
Obłędu pożądam — łóżko — szpitalny zapach nicości.
O Panie, daj mi zatracenie plagą, którą mnie karzesz.
Czy doświadczasz — zabraniam — pragnę nicości.
Nicość niech ulgę przyniesie.


4. PŁÓTNO ZBAWIENIA (SHROUD OF SALVATION)

Oto ciało Boga, w którym żre, wije i skręca się życie.
Błogosławieni bracia mniejsi, trawiący wasze truchło.

Zgromadziłem was głosem, który ogłuszył Hioba.
Który wyłupił mu oczy, który zesłał pieśń wrzodów.
Który pragnie świadczyć fetoru Królestwa Bożego.
Głos Żółtego Anioła, Herolda Imienia Tysiąca Zwłok.

Gęste łzy koloru rdzy, żrące w twarzy żałobne bruzdy.
Powstańcie moje dzieci, wyjęte z czułych objęć moru.

Tylko ja wiem, którędy pełza Myśl Boga.
Tylko mnie larwy grają czyste Hosanna.
Poprzez umiłowanie w Konfirmacji Tyfusu.
Prowadzę me dzieci w Nowe Jeruzalem.

Niech zadmie szofar, który otworzy przegniłe wrota,
Blady Jeździec odnajdzie tu ukojenie i strawę skóry.
Czarne Madonny wykopią groby w swych ciałach.
Czystym jest świat, w którym pełzają nowi Święci.

Umarłe matki przede mną, by chwaliły Boga w Bina.
Umarli ojcowie przede mną, by bronili Boga w Necach.
Umarłe dzieci nade mną, by głosiły Boga w Malchut.
Wszystko to w mogile, którą sam im stworzyłem.

A gdy zapytają — co to za smród? — odpowiem, że to Królestwo Boże.


5. TO WSZYSTKO NA KRWI JEST OPARTE (THIS IS ALL BASED UPON BLOOD)

W niebyt odpływasz, w wieczną śmierć siną odziana.
Skóry hostię oddając na pokarm cielesny.
Blade krzykną anioły na gorzkie Hosanna.
Od ust ropą nabiegłych, zaśpiewów bolesnych.

Płomieniem tyś rodzona, chrzest pożoga dała.
Łaską niebios dotknięta, paruzji symbolem.
Ty jesteś krwi naczyniem, nosicielem ciała.
Tyś wybranką aniołów, prochem i popiołem.

Pan odebrał mi mowę, w ciszy grzebiąc duszę.
I mnie w obłęd wtrącając, loch gnijący stworzył.
Gdzie szarpały mną biesy, mistrzowie katuszy.
Gdzie w jelitach robactwo wije się i mnoży.

A w ciemności wszelakie trupy i szkaradztwa.
Rozpoczęły swój taniec, dziki i szalony.
Gniłem, wyjąc straszliwie, w potokach robactwa.
Aż mi poprzez Twój oddech nie oddał Pan mowy.

Nagle znowu ujrzałem, w pełnej krasie całej.
Nagle znów zobaczyłem, poprzez ognia kroje.
Na Nowym Jeruzalem, niezniszczalną skałę.
Gdzie poprzez tyfus boży, przyjdź Królestwo Twoje.

Popłynie krew szkarłatna, z głowy, z piersi, z łona.
Ostrzem bożej pieczęci znaczona boleśnie.
Głos anioła dobyty z trzewi twoich grona.
Zrosił ziemię nieczystą plwociną i pleśnią.

Tyś jest matką mych dzieci, Ty władasz mą armią.
W Tobie wije się prawda, płomień kwitnie w Tobie.
Ciebie żegnam na wieki, krew lejąc ofiarną.
W całun łzy swe wcierając, truchło grzebiąc w grobie.

...

A gdy obedrzesz mnie ze wszystkiego.
Gdy zniknie moje ciało, mój umysł i moja dusza, mój sen i jaźń. Zostanie po mnie tylko dziecię w Bogu umiłowane.
Jedna, jedyna.
Korosta.


6. ...ŚWIATŁO ŚMIERCI (...LIGHT OF DEATH)

(Instrumental)

lyrics added by czeski21 - Modify this lyrics