Rosegarden : Okruchy Luster

Atmospheric Metal / Poland
(2023 - Self-Released)
Mehr Infos

Lyrics


1. BALLADA O ZABIJANIU

Słodki strach, rozmyte cienie drzew
Słyszę Twój smutny śmiech, nerwowo trzęsę się
Dłoń, i oddech, wśród myśli płynie śpiew
Niech koszmar porwie dzień, wody smak rzeźwi mnie

Tak, słyszę śmiech, to ja wciąż śmieję się

Przez zamknięte oczy dotykam i głośno smakuję
Wciąż biegniesz gdzieś
Wciąż biegniesz gdzieś

Tak, będę gonić i budzić lęk, krzyczące usta
Nie będzie jej
Nie będzie jej

Wstaje dzień, to słońce pośród chmur
Ucichł już smutny śmiech, ręką rozcieram krew
Cichy kształt, splątanych włosów blask
Zanurzam głębiej dłoń, błyszczących kropli woń

Usiądę cicho na poduszce
Przykryj mnie
Przytul mnie
Odbicie twarzy, okruchy luster
Uderz mnie
Kochaj mnie

Tak już jest, rozmyte cienie drzew
Kolejny słyszę dźwięk, zaraz doczekam jej
Błysk, brak słów, mignęła szybko twarz
Chwycony mocno lęk, znów koszmar zbliża się

Biegnij, to ja wciąż zbliżam się

Lecz przecież słyszę teraz jej płacz,
A to ja chcę tańczyć pośród gwiazd

Płynę a ty boisz się,
Jak bardzo cieszy mnie ten lęk

Gorzki smak, zamieram pośród łez
Kulę się pośród ścian, wspomnienie ściga mnie
Dłoń, jej dech, wśród myśli płynie śpiew
Nikt nie pomoże im, nerwowo trzęsę się

Usiądę cicho na poduszce
Przykryj mnie
Przytul mnie
Odbicie twarzy, okruchy luster
Uderz mnie
Kochaj mnie


2. HEJT

Czuję krew, klawiatury krople
W skroniach coś pulsuje,
Wściekłych liter ściek
Wciąż w napięciu śledzę,
Bawi mnie zdumienie
Dobry tekst dotknął do żywego
Może gdzieś bryluję
Jak zgniłych słów ropiejące bąble
Lajków smród rozsiewam

Spontaniczna przemoc
Hejtu siła i noc
Nie zatrzyma mnie nic
I nikt

No to hop
W cyberprzestrzeń durniów
Już ja im napiszę
I łykną mnie
Niczym pelikany
Jakże to prawdziwe
Chwalą mnie
Przecież odpowiadam
Żywotnym potrzebom
Jeszcze bluzg
Żeby lepiej weszło
Truskawka na gównie

Spontaniczna przemoc
Hejtu siła i noc
Nie zatrzyma mnie nic
I nikt (x2)

On ma
Ty masz
Gdzieś masz
Ono ma
Ona da
Oni mają
Owo chce
Onym miej
Jemu daj

Ty wiesz
Czego chcesz
I masz (x3)

Rój much, liter wstyd
Ja wręcz prze uwielbiam
Okrutna obława tropi cel
Perfidnie schlebia (x2)


3. PLAN

Spoglądam do góry bezwiednie
Oddycham głęboko, jak przepięknie jest
Kolejny dzień mija niespiesznie nam
I pachnie muzyka

Oszukuję czas
Wszystko o nim wiem
Ten zawieszenie stan
W słońcu pławię się
W słońcu pławię się

A gdyby tak usiąść, wygodnie mieć
Posłuchać piosenki o miłości
Na zielonej trawie lewitować gdzieś
Nie mieć pamięci ani troski
Życiowy hałas, ten codzienny zgiełk
Zostawić za sobą daleko
Wskazówki zegara zatrzymać ręką

Oszukuję czas
Wszystko o nim wiem
Ten zawieszenie stan
W słońcu pławię się

Łatwo mija dzień
Proszę, nie budź mnie
Ten kołysanki śpiew
Proszę, nie budź mnie

Jak pachnie muzyka
Tarczy zegara dotykam
Tylko papieros dopala się w tle
Mijają mnie
Ni stąd ni zowąd dopada mnie lęk
Czy wyrwę się?


4. OSTATNI DZIEŃ

Ranny chłód
Przenikliwy wiatr
Jak listopadowy smutny szept
Zakładam płaszcz
Sennych marzeń mgła
Przechodzę tuż obok mokrych drzew

A gdy nadejdzie tamten dzień wśród fal
Serce przestanie bić
Przestanie bić
Zabierzcie mnie, zatrzyjcie wszelki ślad
Gdzie ptaki lecą w dal
Lecą w dal

Ciszy głuchy syk
Gdzieś mignął jeszcze cień
Mój odrodzenia cykl
Gdy w lustrze widzę sen

Zwyczajne chwile tak oczywiste
Jakiś nieśmieszny mówię żart
Kawy smak
Słowa ''do jutra'' nierzeczywiste
Słyszysz przecież ostatni raz
Ostatni raz

Spaceruję, jesienny czuję park
W niebie drzew
Mignął cień
Gdy stanę naga nad wodospadem
Serce wreszcie przestanie bić
Przestanie bić

Niedokończona lista spraw
Czułe muśnięcia
Na które później miał być czas
Usypiam
Ktoś spazmatycznie dusi szloch
Zaklina los
Zbielałe słowa martwych ust
Gasnący wzrok

Dziecko tuli strach
Bezwładnie traci grunt
Ponure wizje
Codzienny żal
Oblepiający włosy mrok
Wciąż jeszcze nie ten dzień
W przestrzeni idę
Lecz ciągle chcę
Oddychać życiem, światłem
Nocy kres
Muszę poddać się

Szum fal
Staję, pod stopami
Bezwładnie tracę grunt
A mój ślad
Urwany, w wodospadzie
Zanurzony świat


5. LIŚĆ

Na stole kładę krótki list
Niedbałe słowa płyną jak liści strumienie
Wstaję, otwieram drzwi
Porwany wiatrem świecy dym
Kropla na oknie lśni
A obrazy spękane wirują
Powieki drżą

Liście tańczą, boli mnie
Deszcz we włosach, czuję lęk
Chcę odpocząć, zostaw gniew
Stoję boso, szepczę, krwawię
Skończyło się

Czarno biały świat
Poraniona twarz
Ja milczę, czuwam
Oddycham, śnię
Zagubiony sens
Dobrze o tym wiesz
Błagam, zostaw mnie
Dawnych wspomnień tren
Pustej szklanki jęk
Ja tonę wciąż
Zaciskam dłoń
Cienka linia ust
Leżę u Twych stóp

Skreślam wciąż słowa, gubię cel
Neony gasną, cisza
Wyblakłych zdjęć stosy podpalam
Uciekam w mrok
Echo odbiło głuchą myśl
Skrzypnęły schody, drzwi
Zakrywam oczy, zamieram
Ty wznosisz dłoń

Liście tańczą, boli mnie
Deszcz we włosach, czuję lęk
Chcę odpocząć, zostaw gniew
Stoję boso, krzyczę, krwawię
Skończyło się

Zawsze było tak
Połamany kwiat
Wariuję, wracam
Odchodzę wciąż
Perfum zimna mgła
Nagich ramion płacz
Otula mnie
Wykrzywiona twarz
W niemym filmie kadr
Szybuję
Lekko uderzam o dno
Cienka linia ust
Leżę u Twych stóp

Liście tańczą, boli mnie
Deszcz we włosach, czuję lęk
Chcę odpocząć, zostaw gniew
Stoję boso, płaczę, krwawię
Nie skończy się

Niewysłany list
Pokruszony liść
Litery składam
Na nowo wciąż
Twoich pleców cień
Załamania brzeg
Oczy piecze deszcz
Cichy szeptu syk
Ręką tłumię krzyk
On wraca, wraca
Głośniejszy wciąż
Cienka linia ust
Leżę u Twych stóp


6. SPÓŹNIONY WIERSZ
(no avaible)


7. DZIECIAK

Ten dzieciak nie chce żyć
Radośnie pędzi, by złamać kark
Niedostrzeżony nikt
Gdy czarną kreską szkicuje świat

Pokolenie płatków śniegu, sfałszowanych uczuć i prawd
Beznamiętnie obliczonej żądzy sławy, pychy i kłamstw
Ich kłamstw

Substancje, przemoc, blichtr
Gdy wszystko wolno, nie cieszy nic
Z uśmieszkiem robi krok
W rytmie piosenki wyrywa włos

Pokolenie płatków śniegu, sfałszowanych uczuć i prawd
Beznamiętnie obliczonej żądzy sławy, pychy i kłamstw
Mych kłamstw

Aplikacji szum, cichy aplauz trwa
Epizodów tłum, całe moje ja

Pokolenie płatków śniegu, sfałszowanych uczuć i prawd
Beznamiętnie obliczonej żądzy sławy, pychy i kłamstw
Mych kłamstw

Ten dzieciak nie chce żyć
Radośnie pędzi, by złamać kark
Niedostrzeżony nikt
Gdy czarną kreską szkicuje świat

Pokolenie płatków śniegu, sfałszowanych uczuć i prawd
Beznamiętnie obliczonej żądzy sławy, pychy i kłamstw
Złych kłamstw

Aplikacji szum, cichy aplauz trwa
Aplikacji szum, całe moje ja


8. FEJM
(no avaible)


9. NIM MINIE CZAS

Bukiet zwiędłych bzów
Miękkiej ręki wzór
Skóry dreszcz
Serce pompuje krew
W blasku słońca śmiech
Magia letnich mgieł
Pierwszy raz
Ten widok będzie w nas
Tkanie nut
Po omacku szukam znów
W słodkich chwilach słyszę już
Westchnień Twoich szept
Woń bzów
Odurzeni, śmiali słów
Szczęśliwy taniec stóp
Zapomnienia duch

Nim minie czas
Zanim wygaśnie żar
Zamknij w dłoniach dłoń
Uciekajmy stąd
Iskrzenie warg
Pachnący Tobą świat
Mocno dotknij mnie
Nie ukrywaj łez

Jak z ogniem wiatr snuje wciąż balet gwiazd
W układzie ciał przestrzeń pożera nas
Gdy nieba cień chmurą zasnuje sen
Będę tak blisko żeby ochronić cię

Nim minie czas
Zanim wygaśnie żar
Zamknij w dłoniach dłoń
Uciekajmy stąd
Iskrzenie warg
Pachnący Tobą świat
Mocno dotknij mnie
Nie ukrywaj łez

Gdy przychodzi bezsenna noc
Serce lewituje
Barwnych skrzydeł motyli szum
W mojej głowie obrazów kłąb
Oko oszukuje
Łyk opium dla naszych dusz
Jak z ogniem wiatr
Nasz balet gwiazd
Żyje Tobą świat
Iskrzenie warg
Westchnienia szept
W blasku słońca śmiech
Ocieram głupie łzy
Na tle nieba ćmy
Promień światła, blaknie żywiołów moc
Woda z ogniem płynie, nagle zabiera głos
Budzi mnie


10. SUMIENIAMISTRZ

Butów glans, fryzury szyk
Spojrzenia trans, prawdziwy styl
Oto ja
Sumienia mistrz
Powiem to wam dziś

Przeżyłam moc, wciągnęłam gips
Każdego los nieobcy mi
Oto ja
Sumienia mistrz
Więc pij, pij, pij

Wynajęta aby łgać, śmiało
Obojętna tylko płać, płać dużo
Przekonuję dobrze, wiem
Uwierz mi
Wypromuję każdy mit, mit, mit

Zabawiam się, nie to co ty
Upijam wzrok i piszę tweet
Wydzielam jad
Jak dobrze brzmi
A serduszka płoną

Biały blask, biały gips
Ścianki blask unosi
Głupi klaun szczerzy pysk
I głośno klaszczą

Zęby lśnią niczym trup
Oświetlają modny look
Widać mózg
Sznurki drżą, grają wciąż
Poruszają marionetką tą
Pośród głów

Biały ślad, lodu stuk
Jasne studio, a w nim król
Życia król
Spijaj z ust, miodem pluj
Moja słodka marionetko
Klękaj już

Wynajęta, aby łgać
Obojętna, tylko płać
Tylko płać
Jestem ważna, a więc wiem

Biały ślad, lodu stuk
Jasne studio, a w nim król
Życia król
Spijaj z ust, miodem pluj
Moja słodka marionetko
Klękaj już


11. JAK SEN
(no avaible)


12. SŁONA SŁODYCZ

Ciepły dotyk Twych ust
To drżenie palców i słów
Tak wolno, miękko przesuwam rękę w dół
W półcieniach kuszący ruch
Ten cichy ubrania szum
Zmysłowych gestów preludium

Kolizja ciał
Ekstazy blask
Splątanych rąk
Przyciągnij mnie tam
Wygiętych warg
Subtelny smak
Spełnienia dźwięk

Nieład włosów i nóg
Skóra lepka jak miód
Słoną słodycz wciąż czuję
Gdy upaja nas
Jak tlen
Gdy dotykam Cię

Dreszczem przeszywasz mnie
Płytkich oddechów jęk
Odrzucam głowę,
Przyspieszam ten taniec dwóch serc
Ich śpiew, mój śpiew

Czubkiem języka przesuwam w głąb ust
Przez przymknięte oczy wyczuwam ich ruch
W gorącym strumieniu błyskających barw
Ten wielki szał ciągłej nagości ciał
Nagości ciał

Elektryzujące spięcie mas
Obezwładniający mięśnie blask
Delikatnych spazmów ruch
Rozbawionych oczu
Sennych słów

Zawieszeni w próżni żądz
Przytulamy siebie wciąż
Opuszkami gładzę róż
Zasypiamy mocno znów

Lyrics geaddet von WarriorSpirit - Bearbeite die Lyrics