
Infernal Bizarre : Medium

Lyrics
1. ALIENACJA
Cichy dom, zapach śmierci, w głowie bunt - czuję się zupełnie obco
Niechciany syn dzisiejszych dni, szukam wyjść z życiowego labiryntu
Zrzekam się swojego daru, bluźnię, upijam się mą samotnością
Swoją złość dławię w gardle, ukrywam lęk, stoję na skraju jutra
Być jak klif - rozbić fale, zabić stres - żyć jak dawniej
Walczyć jak lew - doczekać końca, pokonać gniew - bojaźń zwyciężyć
Mrok jak wąż kusi myśli me, zmagam się z moimi demonami
Syren śpiew - słodki dźwięk, hipnozy moc prowadzi mnie na drugą stronę
Szorstki sznur, tchórzliwy krok - pozwoli zapomnieć, sprowadzi ukojenie
Słyszę bicie mojego serca, ostatnie chwile w odosobnieniu
Skażony pakt - cienia narzędzie
Bezmyślny akt - chłód mnie obejmie
Otruty wewnętrznym lękiem dopijam brunatny płyn
Posklejam ostatnie myśli, ulotnię do życia chęć
Nieczuły na swych najbliższych, przekraczam granicę męki
Opanowany w swojej decyzji, skostniały opuszczam świat
2. MEDIUM
I see a bridge, I am a messenger of ghosts.
I hear a voice and cry black tears.
The moment of truth, the greatest burden.
I'll stay to fulfill my fate.
One day the world will see my special gift.
Seeking evil in daylight visions.
The stream of unrecognized pictures
Is getting ready to merge.
The quest continues.
I plunge into darkness.
It enfolds and poisons me.
I can feel its power.
I am the dream, I am the anger.
The sketch of human theories
About the greatest desires
And worst experiences.
A round shape on my hand,
Herald of storms, the deadly stone of defeat.
Burion!!! Burion!!!
I am the dream, I am the anger.
The lord of life, the brother of death.
Medium!!!
I shape the destiny of the living,
I carry the burden of lost souls.
3. ZJAWA
Kochanki płacz, zgubiony klucz
Kościste usta szepczą twe imię
Głębina wody kryje jej grób
Cień wodorostów zakrywa twą winę
Wciąga powoli w głębinę toni, kochanki trup, idziesz pod spód
Wciąga powoli w głębinę toni, daremny trud tu będzie twój grób
Podwodny płacz zranionej duszy, ciche westchnienie twój spokój poruszy
Strach
Krzyk!
Nie, nie wyrwiesz się z ramion tych, dopadnie cię
Wynurza się z głębin, by ciebie odnaleźć
Nie spocznie nim znajdzie, jej nieme wołanie
Kłótnia kochanków, zbrodnie zrodziła
Srebrny naszyjnik wodna mogiła
W godzinę ciszy, nikt zjawy łkania nie słyszy
Zawodzenia, łez cierpienia, w głębinie toną ze snów wspomnienia
Pamiętasz chwile, nad urwiskiem, tam spoczęły te sny wszystkie
Tam spoczął symbol twojej zbrodni, głębina wody jej twarz przypomni
Razem z nią idziesz na dno, zraniona dusza jest uwolniona
Na dno, na dno tak wciąga cię, imię kochanki ze strachem wołaj
Wciąga powoli w głębinę toni, kochanki trup, idziesz pod spód
Wciąga powoli w głębinę toni, daremny trud tu będzie twój grób
4. W IMIĘ WIARY
Spadam,
Zanurzam się,
W otchłani kres,
Walczę
W imię wiary!
Spadam,
Zanurzam się,
W otchłani kres,
Walczę
Z oddali z karawaną zbawców zbliżam się
Na piersiach i sztandarach mamy złoty krzyż
Na naszych rękach innowierców krew
Kto nie jest z nami ten jest przeciw nam
W imię wiary!
Gdy stosy prawdy znów zapłoną dziś
Zasady wiary jeszcze raz wcielimy w życie
I wyruszymy w dalszy sądny bój
By krzewić „miłosierne życie”
Szkarłat słońca traci moc, noc przynosi ciszę
Dzisiaj spłonie pogan stos, ludzkie krzyki słyszę
Spadam,
Zanurzam się,
W otchłani kres,
Walczę
W imię wiary!
Spadam,
Zanurzam się,
W otchłani kres,
Walczę
5. REINKARNACJA
Z ciemności wracam ku przestrodze
Z czeluści gdzie czarne wstaje słońce,
Z mroku gdzie kłęby zagubionych,
Z ciemności wracam ożywiony
Gdy srebro łez pożegna bliskich,
Odbiją się z pustego ciała,
Dusza już będzie w innym miejscu,
Gdzieś indziej dalej będzie trwała
Zgon czy życie?
Popłynie okręt nowym kursem,
Nową opowieść zacznie pisać
Gdzieś w innym punkcie, czasie, życiu,
W dobrym lub ciemnym barw odbiciu
Co jest początkiem, zgon czy życie?
Narodzin cud, czy śmierci dzieło?
Czy jestem ciałem i mam duszę ?
Czy jestem duszą i mam ciało?
Zgon czy życie?
Bogatszy w wiedzę woli życia
Pragnienie, sen wiecznego trwania
Zanurzam się w głębinę myśli
Teorię drogi duszy scalam
Zgon czy życie?
6. CHORA KREW
Obdrapane kraty
W celi tylko głuchy strach
Odliczasz sekundy
Serce tłoczy chorą krew
Pamiętasz tamtą noc
Chciwe spojrzenie
Łaknienie ludzkiej krwi
Żądza cierpienia
Misterium tworzenia – zwierzęce pragnienie
Posoki zapach znasz
Kochasz jej barwę
Opanowałeś kunszt
Śmierci być Panem
Kolejny raz, kolejna uczta
Zbliża się Twój czas stracenia
Jeszcze parę chwil dla siebie
Zbliża się Twój czas
Upadnie misterny plan
W oczach lęk
Trwa
Drżenie rąk
Marny cień
Chowasz się
W zwierciadle obca twarz
Dla niej te zbrodnie
Idziesz w korytarz tych
Dróg bezpowrotnych
Ostatni oddech chwyć
Życie swe wspomnij
Zapadni słychać trzask
Jesteś znów wolny
7. WROGOWIE JUTRA
Władza - obozy polityki
Wojna - okrutnych pragnień triumf
Potęga - pokaz wielkiej mocy
Spirala zbrojeń trwa
Ludzkość - ostatnia populacja
Życie - zbyteczna wartość mas
Pogrom - niewinnych nagły dramat
Nadchodzi piekła czas
Wybuchu błysk, gorąca fala, zagłady żar - Was spali
Nie macie szans - wyroczni Pan wysyła w świat swój cios
Nie macie szans w półmroku dnia machina zła ma głos
Wybuchu błysk, gorąca fala, zagłady żar - Was spali
Cisza - zabitych nagie stosy
Pustka - atomu wroga moc
Zbrodnia - ukryte chciwe żądze - promienie śmierci
Cisza - zabitych nagie stosy
Pustka - atomu wroga moc
Zbrodnia - ukryte chciwe żądze - zagłada świata
8. OSTATNIA WYPRAWA
Wiosła chwyć – morska fala uspokaja twoją duszę
W takt uderzeń, serce bije, nie potrzeba innych wzruszeń
Na wyprawę, czas już pora, przez bezkresne stepy morza
Wojny wiatr to twój żywioł
Życie północy hartuje krew, w żyłach pierwotny zew
W boju ramię w ramię, na twarzy po walce znamię
Śpiew skaldów, dziewek śmiech, twe życie wyprawą jest
Czy burza czy nagły sztorm, do przodu przez śnieżny ląd
Ostatniej bitwy krwawej śpiew, twój druh z żywotem żegna się
Przegranych ludzi niemy stos, w oddali ginący głos
Zabity, tu ranny jest, przyjaciół wojaczki kres
Okrętów płonący blask, tak szybko ucieka czas
Wnet otworzą się bramy
Czy będziesz tam wzywany
Czy dusza twoja splamiona krwią
Znajdzie tutaj swój nowy dom
Wiosła chwyć, morska fala uspokaja twoją duszę
Całe życie żeglowałeś, nieraz śmierci w twarz się śmiałeś
Teraz nie ma cię dziś tutaj, leżysz z braćmi w polu chwały
Nagły cios
Głos z oddali wzywa cię, wzywa cię
Już nie wrócisz, ona wie
Wśród poległych leżysz tam
Wiodą cię do nieba bram
lyrics added by czeski21 - Modify this lyrics
