In Silent : Potępienie

Death Metal / Pologne
(2013 - Auto-Production)
En savoir plus

Les paroles


1. TYDZIEŃ PATRIOTÓW

Kiedy rozum zamilkł
Budzą się demony
Ukłon dla głupoty
Smuga zapomnienia
Jedno wydarzenie
Wszystko wykreślone
Z parszywego wstydu
W byty uwielbione

Tydzień Patriotów
Płacz, lament i drwiny
Tydzień patriotów
Każdy jest niewinny
Tydzień patriotów
Rzeszy naiwniaków
Tydzień patriotów
Zrodził męczenników

Zapomnieli o czymś
Drwinie, hańbie, wstydzie
Pamięć obłąkana
Widna, niczym noc
Rozrzuconych kości
Nie ułoży nikt
Niezłomni rycerze
Co robili – przed


2. POTĘPIENIE

Ludożercze hordy,
Które piekło wyrzygało
Głoszą rzezie, głoszą mordy!
Twoją krwią okryte całe!

Wieki władzy
Czasy samouwielbienia
znaczone mitem
Chwały nieskończenia

Człowiek dumny
Potęgą skażony
Skazany Pomazaniem
Bytem określony

W jednej chwili
Zwierzem się staję
Zagrożeniem razi
Zabić, zjeść

Chęć przetrwania
Krwawa dłoń
Nie znam dumy i sumienia
Przetrwam mimo potępienia

Ludożercze hordy,
Które piekło wyrzygało
Głoszą rzezie, głoszą mordy
Twoją krwią okryte całe


3. CZERWONY PARSZYWY CHŁAM

Przeraźliwy krzyk dookoła
Pot na skroniach sączył się
Wykopany dół porażał oczy
Przeznaczony komuś był

Chęć przetrwania coraz większa
Nie złamana niczym trud
Myśl przyniosła co innego
Niż im rozum mówić mógł

Czerwony parszywy chłam jedynej prawdy
Czterdzieści lat ciągłego kłamstwa , propagandy
W mej głowie brzmi wołanie
Bolesna prawda o naszych konaniu

Ostatni głuchy krzyk
Rozbrzmiewał jak dzwon
To komenda do odwrotu
Twarzą patrzą teraz w dół

Szwadron śmierci wycelował
Chaos w głowach, rozpacz, żal
Bo przyjaciel nie skalany
Strzelić w plecy naszym miał

Bez skrupułów , przebaczenia
Wszystkich innych spuścić w dół
Zamknąć gęby na dekady
Taki plan przyjaźni miał


4. NECRO FUCKER

Chwiejnym krokiem,
Przez granice, wstydu i absurdu
Balansując między grzechem i strachem

Natura na podobieństwo bestii
Wzmaga głód
Bluźnierczym gestem
Otulam mogiłę
Bezwstydnym wzrokiem
Otwieram grób
Bez oporu dotykam ciała
Spowitego w śmiertelnym śnie

Krzyk trupa boli najgłośniej
Satysfakcja gwałtu na śmierci

Słyszę oddech
Śmierci na twym ciele
Twoją niemoc
W gnijącej twarzy
Odór zgnilizny
Z twojego łona
Zabija umysł
Budzi gniew

Gdyby śmierć mogła przemówić
Co bym usłyszał gwałcąc twoje zwłoki
Od ust zimnych jak lód
Zhańbionego ciała

Nikt nie widzi nikt nie słyszy
Plugawego aktu w grobowej czerni!


5. MORBID

Mieszanka okultyzmu i tajemniczości
Piekielne przemówienie jakieś bestii
Wprowadza futurystyczny klimat
Czuję niemoc i strach
Staje się martwy
Me serce przepełnia brak nadziei

Mrok otoczenia rozjaśnił błysk
Zobaczyłem postać nie mogła iść
Pod kapturem nie było twarzy
Jego dotyk duszę ci smaży

Upadek oznaczał jego śmierć
Za którymś rogiem czaił się gdzieś
Nie to nie on, to tylko ty
chowasz się tam nie mówiąc nic

Mrok otoczenia rozjaśnił błysk
Zobaczyłem postać nie mogła iść

Upadek oznaczał jego śmierć
Za którymś rogiem czaił się gdzieś
Postać chwyciła moją głowę
Z wielką siła rzuca o podłogę


6. AMPUTACJA

Niemy Krzyk
W głowie się tli
Przeraźliwy pisk

Gwałci umysł twój
Ciało skalane
Bestialsko szpecone

Ciało skalane
Topione w czerwieni
Ciało skalane
Dławi cię strach

Mowa opętanych
Wypływa Ci z ust
Zlewa ciało twe
Gwałci zmysły twe
Ostatnim oddechem
Zmieniasz się w zwierzę
Ostatnim oddechem

Tańczysz w agonii
Krwawy znacząc szlak
Przesiąkasz odorem
Gnijącego ciała
Bolesne konwulsje
Zatrzymują oddech
Biali rzeźnicy
Masakry początek

Słyszysz śmiechy
Maniakalne szepty
Uczta diabla
Pożera twe ciało krwawy fetysz
Rozpoczyna ostrza taniec
Mowa opętanych
Wypływa Ci z ust
Zlewa ciało twe
Gwałci zmysły twe
Ostrze sprawia ból
Zaszywa w tobie strach
Skaza otępienia
Demon zbroczony


7. PEDOFILUZZKLERU

Znamię orientacji
Natura, pożądanie
Kulturowe wzory
Oznaka inności
Pierwotny bunt
Tożsamość wygnańca
Uciekam, uciekam

Nie może dłużej
Ucieka za mur
Zakłada habit
Można przeczekać
Nie trzeba udawać
Wszyscy są inni

Brak perspektyw
Dość samogwałtu
Ucieczki czas
Nie musi udawać

Sutanna wszystko przykryje
Wylęgarnia pedofilii
Ukryte rządze
Pod pozorem dobra
Zwierzęca natura
O dobry, o prawy
Szmato giń!

Szmata nie ginie
Drąży jak wrzód
Uciekać nie będzie
Drąży jak wrzód

Nie prawda, nie on
Obrońców gromada
Stoi jak mur
Smród pedofila
Nieczysty jak trąd
Moralny ignorant

Czarny niewinny
Wybraniec, nie godny
Nie godny by zgnić

paroles ajoutées par czeski21 - Modifier ces paroles